Powolutku przybywa swetra. Nie tak szybko jakbym chciała, ale już sam fakt, że rośnie napawa mnie optymizmem i mała radością 🙂

Ostatnie tygodnie pełne ponad 30-to stopniowych upałów, skutecznie odstraszały od bliższych kontaktów z wełną… 🙁

Jednak nie tylko temperatura była powodem wolniejszego przyrostu. Do tego przyczynił się również fakt, rozgrzebywania przez mnie coraz to nowych, lekkich robótek, których jest obecnie kilka… ale o tym to już będzie chyba osobny post 🙂

Mam nadzieję, że sweterek będzie sobie powolutku rósł w siłę i ilość i że nie będę już musiała go pruć i że zdążę przed jesienią 🙂

A tak się teraz prezentuje. Skończyłam drugi wzór fantazyjny i zabieram się za trzeci 🙂

A tak zaczynałam 🙂 https://po-godzinach.com/otul-jesien-odslona-pierwsza/

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o