Pisząc na przełomie roku swoje pierwsze blogowe podsumowanie pokazałam projekt, który pomógł mi określić co, ile i komu wydziergałam rok wcześniej 😉 Teraz przyszedł czas na jego pokazanie w całej okazałości.
Pod naciskami siostrzenicy, że już, że wystarczy, że jest dobry, że patrz mieszczę się pod nim, skończyłam pierwszy resztkowy koc, a przy okazji mogę zrobić małe podsumowanie pierwszego półrocza 2018 roku. Tym razem część resztek pochodzi z tegorocznych projektów. A jakich? Sami zobaczcie.
A tak wygląda cały koc. Nie jest blokowany, bo są w nim nitki różnej faktury i grubości, więc ciężko by mi było go równo zblokować. Z drugiej strony jest już w nieustannym użytkowaniu, więc i tak nikt nie doceni magii blokowania 😉
Jest on kwadratowy (mniej więcej), robiony wg wzory na granny square. Długość boku na tę chwilę to 120 cm, jednak jak siostrzenica urośnie i będzie chciała, to zawsze i w każdej chwili można go powiększyć 😉
Na początku wpisu napisałam, że to pierwszy taki koc. Dlaczego pierwszy? Bo teraz czekam kiedy druga siostrzenica przyjdzie i powie, że też chce taki, więc w miarę możliwości i posiadania końcówek motków będę dziergać kolejny. Jednak pozostaje we mnie iskierka nadziei, że może ten drugi będzie mój… 😉

