W zeszłym roku był Ślimak – Śluzik, w tym roku jest Żółw – Wacek… Oba to prezenty urodzinowe dla mojej siostrzenicy.
O ile ślimak był pomysłem Majki, tak tym razem żółw, to mój pomysł 😉 Chociaż co roku w okresie wiosna – lato na topie są ślimaki, żywe, to nie mogę co roku robić ślimaka. Dzięki tutorialowi Joli Mazurek w tym roku na urodziny powędrował żółw.
Co prawda nie znam żadnego powiedzenia na żółwie w stylu „ślimak, ślimak pokaż rogi…”, ale myślę, ze swoim urokiem dorównuje Śluzikowi.
Jest na tyle spory, że skorupka może swobodnie robić za poduszkę. Jego średnica to ok. 30 cm.
Zresztą nie tylko z góry wygląda fajnie, bo z boczku też.
Z drugiego też nie gorzej niż z pierwszego 😉
Oczywiście ma też zacny ogonek, no bo jak to tak żółw bez ogonka…
No i na koniec spójrzmy mu w oczy
Może z bliska?
Czyż nie jest słodki?
Dane techniczne:
Włóczka – Opus Natura Aksamitek, 100% poliester, motek 50 g/60 m. Kolor brązowy (07) – 3 motki, kolor zielony (122) – 2 motki.
Szydełko – 5.0 mm
Bezpieczne oczy do maskotek, wypełnienie z kulki silikonowej.
Wzór – Jola Mazurek, film na yt.
Na koniec zdradzę Wam, że imię to pomysł Majki, ale żeby nie było nudno to do wyboru było jeszcze drugie… Bydlak… Myślę, że z dwojga złego, to Wacek jednak lepszy wybór… 🙂
Żółwia zgłaszam do sierpniowego, zwierzęcego wyzwania w SZUFLADZIE.
