We wrześniu jakoś mi się zapomniało, żeby pokazać jak wygląda mój pled. Do tego doszło rozleniwienie pourlopowe i w sumie trochę zaległości się na nim zrobiło…
W październiku ostro wzięłam się do pracy i już wszystko jest w jak najlepszym porządku i na bieżąco. Wrzesień był bardzo ciepły w tym roku stąd nadal spora ilość żółtych i pomarańczowych elementów. W październiku to już bywało różnie 😉
Tak wygląda część wrześniowo-październikowa z kawałkiem sierpnia.
A tak prezentuje się całość pledu, która na tę chwilę ma już 170 cm długości (pamiętałam, żeby zmierzyć) 😉
