Ostatnie tygodnie upłynęły na dzierganiu pasiaka, a co za tym idzie ucierpiał na tym mój pled.
Szybko jednak wzięłam się za nadrabianie zaległości i już mogę się pochwalić najnowszą, wiosenno – letnią odsłoną temperaturowego pledu. W końcu miałam do nadrobienia jakiś miesiąc.
Zazieleniło się i zażółciło, a nawet czerwony element się pojawił, co oznacza prawdziwy upał. Na razie tylko jeden, ale z prognoz wynika, że od jutra kilka kolejnych powinno się pojawić. Mam nadzieję, że te czerwone akcenty będą często gościć tego lata.
Tak prezentuje się w całej odsłonie.
Coraz trudniej robić mu zdjęcia bez własnych stóp na owym zdjęciu… Jeszcze trochę i będę musiała się posiłkować drabiną 😉

