Po godzinach…

Rainbow Dash

rainbow dash

Dzisiaj przychodzę do Was z dość kontrowersyjnym, ostatnimi czasy, tematem… Mam na myśli tęczę, czy jak kto woli rainbow i nie mam tu na myśli biura podróży 😉

Może niektórym przeszkadza ten kolorowy cud natury, który pojawia się na niebie po deszczu czy burzy, ale przecież jej z nieba nie wymażemy… A przynajmniej ja nie zamierzam. Co więcej uwielbiam kolory, więc i tęczę uwielbiam. I właśnie dzisiaj będzie u mnie tęcza i to nie jedna. 

Moja siostrzenica, pod koniec lipca kończyła 5 lat. Jest wielką fanką kucyków pony. Zna je wszystkie, przynajmniej tak zakładam, bo ciotka pozostaje przy podstawowej wiedzy w tym temacie i znam ich może z pięć 😀

Jej ulubionym z racji właśnie kolorów jest Rainbow Dash. A, że młoda dama ma swoje, czasami dość konkretne, zdanie, to trzeba się było postarać. No więc ciotka złapała za szydełko i machała, kolory zmieniała, znów machała, nitki chowała i tak po jakimś czasie powstała poduszka. A jaka? A właśnie taka

rainbow dash

Żeby tył nie był jednostajny, to machnęłam jeszcze jedną tęczę, bo w przypadku Majki, jedna to za mało 😉

Do środka wsadziłam poduszkę z Ikei o wymiarach 50×60 cm. Poduszka ma wymiary ok. 50×50 cm

Ciotka, dumna z wykonanej roboty i faktu, że udało się utrzymać w niespodziankę w tajemnicy, prezent zapakowała i udała się na przyjęcie. Jubilatka prezent odpakowała i padły słowa: „No, taka jak miała być…” 

Trochę danych technicznych:

Włóczka – w większości Gazzal Baby Cotton, 60% bawełna, 40% akryl, 50 g/165 m.   

Szydełko – 3.0 mm

Numeracja kolorów

niebieski (ciało konia) – 3423

kontury konia – 3428

czerwony – 3443

granatowy – 3438

żółty – 3417

zielony – 3448

pomarańczowy – 3419

fioletowy, różowy, biały i czarny to różne resztki, które pasowały mi grubością i odcieniem

0 0 głosów
Ocena artykułu
Exit mobile version