Po godzinach…

Pod moim patronatem :-)

W sumie to mogę tak powiedzieć, bo mędziłam, mędziłam, aż w końcu chyba się dziewczyna wkurzyła i zaczęła sama robić 🙂

No i teraz muszę odszczekać słowa o beztalenciu, co robię z ogromną przyjemnością, bo się Wiola nieźle wciągnęła w dzierganie. Ba ma nawet „plan pięcioletni”odnośnie tego co wydzierga. Mam nadzieję, że będzie mi dane pokazać to co jeszcze wydzierga, a zapowiada się bosko 🙂 

Tym razem naszymi wspólnymi siłami powstała czapeczka dla Jej córki, Stelki 🙂

A wspólnymi siłami, bo ja przełożyłam zdjęcie na kropki i kreski, a Wiola zrobiła to co ja „przetłumaczyłam”. Jej mąż jak zobaczył to co nabazgrałam na zdjęciu zapytał się czy to jakiś plan bitwy… 🙂

No więc, z tego planu bitewnego powstało to (oczywiście mam na myśli czapkę :-P):

Wiola, tak trzymaj!!!! 🙂

0 0 głosów
Ocena artykułu
Exit mobile version