Ostatnio jakoś tak mam, że to co zrobię to kojarzy mi się z jakimś wierszykiem z dzieciństwa… Tym razem padło na lisa, a do głowy wlazła mi taka rymowanka: „Chodzi lisek koło drogi, cichuteńko stawia nogi, cichuteńko się zakrada, nic nikomu nie powiada.” 😉
Ten lis, którego chcę Wam pokazać, to ostatnio moja największa duma i radość. Powstał dla pewnej lisiej fanki na jej 40-te urodziny. Dla mnie największym wyzwaniem było niezdradzenie się z tym, że powstaje. A trochę powstawał, bo dłubałam go sobie powoli od wiosny, żeby móc go wręczyć na początku listopada. Nie mogłam się pochwalić ani kawałeczkiem pracy, żeby się nie wydało 😉
Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności. Oto przedstawiam Wam szelmowskiego liska chytruska 😉
Tak, dobrze widzicie jest to koc o całkiem sporych wymiarach, bo ok. 135×140 cm. Powstałam metodą c2c (corner to corner). Powstał z włóczki Gazzal Baby Cotton, 60 % bawełna, 40% akryl. Motek 50 g/165 m. Dłubałam go szydełkiem 3.0 mm. Na całość zużyłam 17 motków pomarańczowego koloru, 1 motek czarny i 4 motki białe.
Zobaczcie tę głębię spojrzenia 😉
Za każdym razem jak na niego patrzę, to mam uśmiech na twarzy. Mam nadzieję, że Ania również tak na niego reaguje, a ona ma go na co dzień 😉
Powiem Wam, że jeszcze coś bym sobie podziergała tą metodą, bo można nią stworzyć różne oryginalne i spersonalizowane rzeczy.
Jeśli ktoś jej jeszcze nie zna, a chciałby spróbować swoich sił, to ja uczyłam się jej z tutorialu od Quanna.pl. Możecie zajrzeć i spróbować. A jeśli ktoś nie chce dziergać, ale chciałby jakiś taki kocyk, to zapraszam do kontaktu 🙂

