Moje, moje, moje, nareszcie moje 🙂
Wyczekane, wytęsknione, nareszcie moje 🙂
Moje motylki spisały się na medal. Poleciały, poszukały i znalazły dla mnie wiosnę. Piękną wiosnę, którą dzisiaj przyniósł mi listonosz.
A teraz trochę szczegółów. Jakiś czas temu poleciała ode mnie do Renaty z po-tworzenia serwetka z motylkami. Miała być do koszyczka ze święconką, ale nie wiem czy tam powędrowała. Do mnie z lekkim, opóźnieniem wywołanym chorobą, dotarło moje JAJO!!! Boskie, żółto – zielone, ogromne, wiosenne JAJO!!!! 🙂
Co prawda już po świętach, ale będzie jak znalazł na przyszły rok, a może do niego dołączą kolejne… 🙂
Miałam w planach zrobić sobie cekinowe, no ale plany planami, a rzeczywistość jest taka, że się nie wyrobiłam po prostu… Nie żebym była leniwa, wcale 🙂 Czasami mam tylko więcej pomysłów na dzierganie niż przerabiam 🙂
Uwaga!!!! Uwaga!!!
Oto moje JAJO
A to jeszcze raz motylki, które dla mnie to jajo przyniosły 🙂
Mam nadzieję, że może jeszcze kiedyś uda nam się czymś wymienić 🙂
A może są inni chętni na wzmiankę? Zapraszam 🙂
