Po godzinach…

Tęcza na tiulu

Patrząc jaką mamy porę roku, to za oknem powinno być mroźno i biało. Fajnie jakby przy tym było słonko…. Co mamy? Szaro-buro, ponuro, ciągły deszcz, a temperatura bardziej pod wiosnę niż pod zimę…

W taką pogodę nie ma nic lepszego niż kolory 😉 Od jakiegoś czasu chodziło za mną spróbowanie haftu na tiulu. Na początku myślałam, żeby zrobić krzyżyki, no bo to umiem i to mi wychodzi. Jednak jak spore było moje zdziwienie, że na tym się nie da, a przynajmniej ja nie wiem jak. Nie zakładałam bowiem, że dziurki są na wzór plastra miodu…

No, ale ja się tak łatwo nie poddaję 😉 Postanowiłam zrobić coś na styl haftu płaskiego. Nie jest on może wysokich lotów, ale tak jak umiałam tak zrobiłam, a całość zrobiły kolory. Niech mi tylko ktoś powie, że kolory nie są istotne… 😉 

Za pomocą igły i muliny stworzyłam swoją wizję tęczy, która ma za zadanie rozjaśnić szarość za oknem… 

Zrobiłam takie proste kwiatki zaczynając od ciemnego fioletu poprzez róż i czerwień, żółtym kończąc. Całość ma wyzwalać energię i powodować uśmiech na twarzy.

Ze względu na mój zachwyt tym teraz mały spam fotograficzny 😉

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam tymi zdjęciami. Mogę w tym roku odhaczyć kolejną nowość, którą wypróbowałam i muszę przyznać, że bardzo mi się to spodobało. Muszę tylko potrenować haft na płasko 😉

Z okazji zbliżających się Świąt życzę wszystkim tu zaglądającym pyszności przy stole w rodzinnej i ciepłej atmosferze oraz trochę śniegu dla klimatu 🙂

0 0 głosów
Ocena artykułu
Exit mobile version