Skoro czerwiec, to muszą być truskawki… A skoro są truskawki, to czerwcowa babeczka musi być oczywiście truskawkowa 🙂
Kolejna odsłona zabawy z muffinkami u Sylwii jest pachnąca truskawkami.
Nie będę się tu zbytnio rozpisywać, bo im dłużej na nie patrzę tym bardziej głodna się robię 😉
Zdjęcie wersji roboczej
Widać, że brak konturów robi różnicę. Tutaj już wersja na gotowo.
Oczywiście każda truskawka musi mieć pesteczki, bez nich byłaby jakaś taka wybrakowana. W pierwszym momencie przeraziłam się, gdy na schemacie przeczytałam coś co kompletnie nic mi nie mówiło, nie mówiąc już o tym jak to wykonać… Chodzi właśnie o pesteczki, które wykonane są jako french knot. Na szczęście nieocenione Google jak zawsze przyszło z pomocą i tutaj nauczyłam się czegoś nowego 🙂
Muszę przyznać, że nie taki diabeł straszny, a pestki chyba dobrze wyglądają
Nowy ścieg przyda się w kolejnym projekcie, który będzie bardzo kolorowy i wesoły (więcej nie mogę na razie zdradzić), a truskawki chciałabym zgłosić do wyzwania kolorystycznego w Klubie Twórczych Mam. Twórczym ciotkom też wolno 😉
