Wiem, że w różnych regionach kraju różnie to z tym Mikołajem bywa. Ja pochodzę z Wielkopolski i od zawsze mieszkam niedaleko Poznania, więc tu 06.12 przychodzi Mikołaj i prezenty zostawia w czystych butach… Natomiast w wigilię prezenty przynosi Gwiazdor 😉
Wracając jednak do Mikołajek, to w tym roku wyjątkowo grzeczny był mój tata 😉
Jakiś czas temu coś tam bąknął, że jak już tak dziergam, to może zrobiłabym mu skarpety… Kiedyś robiła mu je babcia, ale już jej nie ma wśród nas to raz, a dwa przez kilka ostatnich lat była bardzo schorowana, to i druty poszły w zapomnienie, a kilkuletnie tatowe zapasy drastycznie się skurczyły z braku nowych dostaw 🙂
Nigdy wcześniej nie robiłam skarpet. Czasami coś mi tam przez głowę przemknęło, ale nigdy w sumie nie zagościło to na dłużej w moje głowie…
Okazja sama się trafiła, Mikołajki, więc stwierdziłam, że zrobię tacie niespodziankę. Zaopatrzona we włóczkę zaczęłam szukać odpowiedniego wzoru do moich umiejętności w tym temacie (znaczy się prosto jak krowie na rowie). Nie ukrywam, że jestem fanką wzorów DROPS’a. Bardzo pasują mi ich opisy, a plusem są dołączane do każdego wzoru filmiki z kluczowymi dla niego fragmentami. Również tym razem skierowałam tam swoje pierwsze kroki podczas poszukiwań i znalazłam. Proste, jednokolorowe skarpetki z serduszkiem. Początkowo chciałam też machnąć tacie takie serduszko, ale wtajemniczona mama kazała mi się nie wygłupiać 😀
A tak prezentuje się moja pierwsza para skarpetek
Ściągacz jest zawijany. Lepiej wg mnie prezentują się wywinięte, ale to jak będzie to noszone, to już zależy od noszącego 😉
Żeby nie były całe szare (jakoś mi inny kolor nie pasował do mojego taty) zrobiłam zielony ściągacz. Moim zdaniem kolor ten je ożywił i sprawił, że jednak nie są to nudne wełniane skarpety. Każdą skarpetę robiłam osobno i jestem dumna, że w efekcie końcowym obie są tej samej wielkości 😀
Włóczka to Lima z Dropsa. Na parę zużyłam niecałe dwa motki szarej i niecały motek zielonej. Druty KP 4 mm. Z racji, że nie ogarniam robienia na 5-ciu drutach, wszystko robię tylko i wyłącznie na drutach z żyłką. W tym przypadku, podobnie jak przy czapkach rewelacyjnie spisuje się Magic Loop.
Ten prosty wzór na tyle przypadł mi do gustu, że już mam włóczkę na moją parę skarpet i nie będzie ona taka sama jak te podarowane tacie…
