Po godzinach…

Niebieskie kolczyki

Dawno nie było u mnie nic koralikowego. Od jakiegoś czasu prym wiedzie haft. Biorę udział w kilku hafciarskich zabawach i stąd taki jego ogrom tutaj, ale dzisiaj dla odmiany będą wreszcie koraliki.

Dwa lata temu miałam pierwsze podejście do szydełkowych kulek. Jak wyszło możecie zobaczyć tutaj. Wtedy nie znałam jeszcze pojęcia ukośnika ani z czym to się je. Dla mnie nie różnił się on wtedy niczym od zwykłego sznura szydełkowego.

Ostatnio nadarzyła się okazja zrobić do nich kolejne podejście. Tym razem korzystając ze schematu Asi (link) powstały takie kobaltowe kolczyki ze srebrnymi pojedynczymi koralikami. Idealnie wpisują się w dzisiejsze kluczowe słowo u Maknety.

Jeszcze nie są idealne, ale pracuję nad tym 🙂

0 0 głosów
Ocena artykułu
Exit mobile version