Jakoś tak mi umknęła połowa maja i w sumie, to nie wiem gdzie się podziała. Chyba ten długi weekend na początku był za długi 😉
Na szczęście Agnieszka skutecznie dba o to, żeby nam pamięć wróciła. Kiedy zobaczyłam u niej wczoraj wpis podsumowujący kolejną część haftowanych bombek, to najpierw zbladłam, a później zaczęłam machać igłą jak szalona, co by nie było zbyt dużego poślizgu. Majowe bombki powstały w szalonym tempie, ale wesoła kolorystyka została zachowana 😉
Pomarańczowy aniołek ciągnący sanie
Fioletowy wzór
Zielone choinki. Tak już jakoś jest, że jeśli są choinki, to u mnie muszą być na zielono 😉
A tak prezentują się wszystkie trzy razem
Uffff, udało mi się i nawet nie mam dużego poślizgu. Kolejną partię wyszyję od razu jak tylko dostanę, bo pogoda coraz lepsza, to obawiam się, że znów mogłoby mi umknąć 🙂

