Po godzinach…

WIP

WIP – Work In Progress. Nie dość, że każda dziewiarka zna ten skrót, to jeszcze ma takich WIP-ów więcej niż jeden zapewne 😉 Jednak dzisiaj będzie o WIP-ie przez V.

Kiedy jesteś w pracy i dzwoni do Ciebie siostrzenica już wiesz, że ten dzień nie będzie taki jak zawsze, a jeśli to jeszcze jest piątek, to już wiesz, że masz zajęcie na weekend. Nieważne, że planowałaś coś innego, czy totalne nicnierobienie, taki telefon zmienia wszystko…

I tak było w Mikołajki. Będąc w pracy odebrałam telefon od mojej siostry i po drugiej stronie usłyszałam „Maja chce z Tobą rozmawiać”. W życiu bym nie wymyśliła co może chcieć. To dziecko zaskakuje na każdym kroku, również wtedy. 

„Ciocia, uszyjesz mi dla Gwiazdora szalik?” – padło po drugiej stronie. „Czerwono – czarny, długość 7”.  Później udało mi się dowiedzieć, że grubość szyi owego jegomościa to 27 cm 😉

Małe sprostowanie. Moja siostrzenica zawsze mówi szycie na to co robię, nieważne czy operuję szydełkiem, drutami czy faktycznie igła 😉

Po powrocie do domu zabrałam się za poszukiwania kolorów. Wybór padł na Gazzal Baby Cotton.

WIP

Na drugi dzień szalik był już gotowy. 

Oczywiście nie mogło też zabraknąć frędzli, no bo jak to tak szalik bez frędzli. 

A tu już na szyi ważnego klienta. Wiadomo, że zaczyna się dla niego bardzo pracowity okres w roku, więc nie można pozwolić, żeby mknąc na saniach zmarzł i nabawił się przeziębienia. 

Szalik bez frędzli ma ok. 40 cm długości. Robiłam go na drutach 3.0 mm na szerokość 10 oczek co dało szalik o szerokości ok. 4 cm.

Zlecająca zadowolona, więc jest szansa, że może w podziękowaniu coś i mi Gwiazdor przyniesie 😉

0 0 głosów
Ocena artykułu
Exit mobile version