Wszystko co dobre przeważnie szybko się kończy, a na pewno kiedyś. Tak samo było i z moimi wakacjami. Niestety już po nich, ale za to mogę do Was wrócić z nowymi rzeczami, które powstały przed i w trakcie wakacji:-)
Żeby powrót do szarej rzeczywistości nie był taki brutalny pozostanę jeszcze trochę w klimacie, w którym spędziłam tegoroczny urlop. Chodzi o Kaszuby. To tam byłam tego lata i to ten region będzie mi towarzyszył i umilał szarobure jesienne dni 😉
Kiedy zobaczyłam tę torbę, przepadłam… Zresztą nie tylko ja, bo Monika również 😉 Obie zapragnęłyśmy posiadać takie cudo, ale z drugiej strony nie chciałyśmy być posądzone o plagiat, więc wymyśliłyśmy naszą własną wersję 😉 Mnie nie trzeba zbytnio namawiać do takich inicjatyw. Szybko pomysł podchwyciłam, zamówiłam co potrzeba i zabrałam się do pracy.
Tym sposobem przez jakiś czas powstawały dwa identyczne hafty kaszubskie.
Poleciały one potem do Moniki, która zrobiła z nimi hokus-pokus i jeden z nich do mnie wrócił w postaci pięknej torby. Jak odpakowałam przesyłkę, to aż piszczałam z radości. Domownicy dziwnie na mnie patrzyli 😀 Mogę powiedzieć, że jest to teraz moja najulubieńsza torba, z którą będę się wszędzie pokazywać, więc wiecie już jak mnie rozpoznać 😉
A tak wygląda to, czym ja mogę napawać wzrok 24 godziny na dobę
Wszystko tu pasuje do siebie idealnie. Popatrzcie tylko na te detale.
Kieszeń z prawdziwej kieszeni od jeansów.
Zbliżenie na mój skromny haft.
I coś co powaliło na równi z widokiem całej torby. Podszewka w środku. Lepsza nie mogła być 🙂
Uwielbiam takie wspólne projekty. Każdy ma swoją wizję, a jednak współgrają one idealnie 🙂
Na koniec trochę danych technicznych.
Haft został wykonany na naturalnym lnie 38ct. Był to mój pierwszy kontakt z tego typu tkaniną i jestem z niego bardzo zadowolona. Myślę, że jeszcze nie raz coś na nim wyhaftuję 😉 Mulina dobierana kolorystycznie z moich zasobów, a wzór pochodzi z Coricamo.
