Zanim zaczęłam czytać, miałam swoje wyobrażenie o tej książce stworzone tylko i wyłącznie na podstawie opisu znajdującego się na okładce. Jednak gdy już byłam w jej trakcie moje zdziwienie było duże. Spodziewałam się, że bohaterem będzie ktoś w średnim wieku albo nawet nieco powyżej, a tu niespodzianka…

Czy mając 30 lat można być znudzonym seksem??? Pytanie dziwne, tak samo jak i odpowiedź na nie. Okazuje się bowiem, że tak!!!

Autorka, opisująca swoje perypetie, to 33-latka z pewnym już, bo 10-cio letnim, stażem małżeńskim oraz z „wyobrażeniem”, że akt miłości z własnym mężem nie jest czymś koniecznym… O zgrozo podobne zdanie wyraża szanowny małżonek, bez słowa dostosowując się do sytuacji. Od jakiegoś czasu ich pożycie wygląda następująco:

 „… – Kiedy ostatnio się kochaliśmy? Miesiąc temu? No cóż, chyba wypadałoby się pobzykać.  – Poczekaj, pójdę tylko ogolić nogi…”

Nim jednak bohaterowie uświadamiają sobie powolną śmierć ich życia miłosnego mija kilka takich rozmów. Pewnego dnia Betty wpada na dość oryginalny pomysł. Od teraz przez cały rok na zmianę raz w tygodniu będą się z mężem wzajemnie uwodzić. Cel jest jeden. Przywrócić dawną namiętność i częstsze bliższe spotkania w sypialni, niekoniecznie w celu wyspania się przed kolejnym pracowitym dniem… 🙂

Wychodzi im to różnie, raz lepiej raz gorzej, a czasem niektóre pomysły okazują się kompletnym niewypałem. Najważniejsze jednak jest to, że próbują nawet jeśli los im nie sprzyja.

Częste myślenie, iż seks powinien być idealny prowadzi do większej frustracji niż do osiągnięcia tego ideału, który zresztą nie istnieje. Do wniosku o nieistnieniu ideału dochodzi w pewnym momencie mąż bohaterki. Takie uświadomienie sobie powoduje coś jakby zrzucenie z barków dużego ciężaru. Wprowadza większe rozluźnienie i radości z odkrywanych nowości, a nie stres, że musi się udać, bo co to będzie jak coś pójdzie nie tak… Uwodzenie nie zawsze musi prowadzić do sex-u. Czasami wystarczy jeśli pod wpływem różnych nastrojów poczujemy bliskość z drugą osobą i odkryjemy na nowo łączącą nas miłość.

 Książka ta może być ciekawą inspiracją dla nas, czytelników, aby zachęcić nas  do wypróbowania niektórych sposobów w tzw. realu.

 

„Jedna para, jeden rok, 52 uwiedzenia” – Betty Herbert

Wydawnictwo Sonia Draga.

 

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Ta strona używa cookies Dowiedz się więcej

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności

Zamknij